Klinika weterynaryjna
Salvet. Veterinary clinic
Kosiarzy 14, 02-953 Warszawa, Poland
Opinie
Wybrane opinie pacjentów z Google Maps. Pełna lista w Google.
Marine A
5.05 years ago
Professional, competent and made the experience really pleasant. We had a sick hen and the vet was really helpful and kind. Recommended address.
Chwileczek
5.02 years ago
Super!
Leszek Marcinkowski
5.07 years ago
Recommended
Gabriela Dąbrowska
1.02 months ago
Do pani weterynarz przyszliśmy z kotem, który nie jadł, nie pił, trząsł się z bólu i wymiotował. Diagnoza? Kłaki. Kot umarł 3 dni później na nerki. Teraz mój drugi kot ma chorobę nerek - od razu po objawach zlecone wszystkie potrzebne badania w innej przychodni. Szkoda, że mój zmarły kot nie dostał takiej opieki od osoby, której ufaliśmy od dawna. Pani weterynarz zapomniała, nie chodzimy do niej od ponad roku. Ale my musimy codziennie zmagać się z traumą, którą nam zafundowała. Omijać szerokim łukiem, jeśli kochacie swoje zwierzęta. Ta pani nadaje się wyłącznie do zastrzyków i odkłaczania.
Gresavvi Martyna
2.02 months ago
Nie piszę tego komentarza, żeby pluć nienawiścią, ale ostrzeżeniem. Piszę to rok później, bo nie mogłam się do tego zabrać wcześniej. Przychodziliśmy tu z naszymi kotami od małego i zawsze ufaliśmy pani lekarz, ale niestety to zaufanie było nietrafne, kiedy najbardziej tego potrzebowaliśmy. Na zastrzyk, odrobaczenie, zawsze można tu liczyć. Niestety nie wiem, gdzie podziała się wiedza profesjonalna, kiedy z moim kotem naprawde nie było dobrze. Zawsze objawy kici lekarz sprowadzała do problemu z kłakami. Czasami to pomagało, ale kiedy objawy zaczęły być naprawdę niepokojące, analiza powinna była być grubsza. Gdy kotkowi się bardzo pogorszyło, znowu lekarz sprowadziła to do kłaków, zleciła badanie brzucha, na którym nic nie wyszło. Ale to przecież nie znaczy, że problemu nie było. Tyle, że gdy przychodzi się do weterynarza, zakłada się, że można położyć pełne zaufanie do ów weterynarza, że wie, co robi. Więc jeśli słyszy się, że to kłaki, to nie zakłada się nic więcej. Ostatnie 3 dni życia mojego kotka wyglądały tak, że dostała leki na kłaki, a w szpitalu parę godzin przed śmiercią okazało się, że jedna z nerek miała cm wielkości, a druga 5. Umarła na nagły zawał serca pod kroplówkami. I wtedy to miało znacznie więcej sensu. Bo jak przyszłam do pani z kotką, która nie miała czucia w tylnych łapach, nie jadła, nie piła, wymiotowała, a pani uznała, że to ból od kłaków, to nie miało wiele sensu. Oczywiście, żeby zakończyć to serio dobrym doświadczeniem, rankiem dnia gdy kotka umarła zadzwoniłam do lekarz jeszcze raz przed wycieczką do szpitala zapytać, czy powinnam przyjechać do niej na nawodnienie kotka. Lekarz oznajmiła że ma czas dopiero o 12;45. Zaczęłam więc zadawać pytanie 'czy powinnam przyjechać do pani na 12:45" ale po słowie '12' Pani się na mnie wydarła mówiąc 'no przecież mówię, że nie mam czasu'. Mniejsza. Z kotkiem nie mogłam się normalnie pożegnać, w szpitalu zmarła nagle. Ale wiem, że bardzo się starali jej tam pomóc. To było dla mojej rodziny bardzo traumatyzujące. Nie wiem czemu Pani nigdy nie wspomniała o nerkach. Coś profilaktycznie chociaż powinno było być sprawdzone, dać jakieś skierowanie, gdy nerki jak się okazuje, są tak częstym powodem śmierci kotów, a objawy wszystkie miała, i to dawno przed śmiercią. Już tu oczywiście nie chodzimy, znaleźliśmy bardziej kompetetnych weterynarzy, którzy każdy obaw i objaw biorą na serio, i nie bagatelizują rzeczy takich jak brak czucia w łapach kota. Życzę oczywiście wszystkiego dobrego, natomiast jesteśmy wszyscy potwornie zawiedzeni.
Pełny kontakt
Gdzie jest klinika
Dane lokalizacji z Google Maps.
Dla właścicieli klinik
Czy to Twoja klinika? Przejmij wizytówkę
Dołącz do programu pilotażowego za 1 PLN/miesiąc (pierwsze 10 klinik). Zaktualizuj dane, dodaj cennik, otrzymuj zapytania od pacjentów z Google.
Dane pochodzą z Google Maps i recenzji użytkowników. Klinika może zaktualizować informacje po przejęciu wizytówki.